|
|
Thermalright V1 na warsztacie
Na początku chciałbym wyjaśnić pewną kwestię. Jestem cichym fanem firmy Thermalright. Czemu? Otóż bardzo lubię strategię marketingową tej firmy. W moim odczuciu jej produkcje są starannie wykonane, bez żadnych zbędnych ozdóbek. A i ich wydajność nie pozostawia dużo do życzenia. Firma Thermalright stawia główny nacisk na jakość swoich produktów a nie na krzykliwe hasła. Podsumowując firma reklamuje się oszczędnie - w myśl zasady, że dobry produkt sam się obroni na rynku. Tym razem na mój "warsztat" trafił jej najnowszy produkt, cooler na grafikę - V1. No to jedziemy z koksem.
Opakowanie i zawartość
Pudełko od V1 minimalnie różni się od standardowego opakowania produktów Thermalright. I tym razem mamy do czynienia z brązowym kartonem na którym widnieje jedynie logo firmy Thermalright i napis V1. Tyle. Żadnych fajerwerków, bajerów itp. Aby zapoznać się z produktem musimy zajrzeć do środka. Gdy to zrobimy to okaże się, że cooler i dołączone do niego akcesoria są sztywno unieruchomione w piance. Sam cooler jest dodatkowo włożony w foliowy worek. Śrubki, podkładki, radiatorki są w woreczkach foliowych i dodatkowo umieszczone w kartonowym pudełku.
 (kliknij aby powiększyć)
Zawartość:
- cooler V1,
- radiatorki na pamięci,
- zapinka,
- pasta termoprzewodząca,
- śrubki, podkładki
- silikonowa ramka - służąca do ochrony rdzenia graficznego przed ukruszeniem,
- naklejka z logiem firmy Thermalright
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
|