|
|
Tacens Valeo 480W
Zasilacze firmy Tacens słyną z cichej pracy. Model Supero był bezgłośny do 2/3 mocy znamionowej, ale nawet z pracującym wentylatorem nie przyprawiał nikogo o ból głowy. Dzisiaj mamy okazję przetestować kolejne dziecko tej firmy - Valeo 480W. Mawia się "nowe wrogiem starego", czy jednak i w tym wypadku przysłowie się sprawdzi? Odpowiedź znajdziecie w dalszej części artykułu.
Opakowanie
Produkt zapakowano w tekturowe pudełko z kolorową grafiką. Umieszczono na nim istotne informacje dotyczące zasilacza. Powinny być one pomocne dla potencjalnego klienta. Producent chwali się technologią 0dB, mającą zapewnić błogą ciszę.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Zawartość pudełka:
- zasilacz,
- tłumik drgań,
- okablowanie,
- instrukcja.
Zasilacz owinięto w folię bąbelkową. Zapewnia ona dość dobrą ochronę przed urazami mechanicznymi i zarysowaniami. Jednak brak piankowych wypełniaczy może okazać się zgubny podczas transportu paczki. Same kable nie zapewnią takiej stabilizacji jak pianka.
Miłym dodatkiem jest gumowy tłumik drgań. Przy montażu warto dodać gumowe podkładki pod śrubki, których niestety nie ma w zestawie.
Instrukcja jest mało rozbudowana, jednak znalazł się tam rozdział napisany w naszym ojczystym języku.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
|
|