|
|
PowerWatch i PoweredUSB na tapecie
Jeszcze dziś pamiętam premierę Gate Watch. Jako pierwsi przedstawiliśmy jego recenzję. Doskonały produkt we właściwym czasie na rynku. Po jakimś czasie producent wypuścił unowocześnioną wersję panelu pod nazwą Cool Watch, o którym już nie było tak głośno. Niestety nie można zatrzymywać się i należy kroczyć dalej zaskakując swoich klientów. Tak też jest i tym razem. PowerWatch wchodzi na rynek wraz z nowym standardem PoweredUSB. Jak się przyjmie i czy spełni pokładane w nim oczekiwania? Mam nadzieje, że ta recenzja o tym w pewnym sensie zadecyduje.
Opakowanie
Dwie małe paczuszki. Ostatnio testowałem głównie obudowy, więc pudełka od PowerWatch i PoweredUSB są relatywnie małe. Oba zapakowane w zgrzewaną folię. Sprawiają wrażenie bardzo delikatnych, choć dotykając je są dość sztywne.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
Nie zastanawiając się szybko zerwałem folię i otworzyłem najpierw opakowanie z PoweredUSB nowym standardem kabelka przesyłającego dane i zasilanie 12V. Pomyślałem sobie, że PowerWatch'a zostawię sobie na deser ;). Na pudełku znajduje się rysunek poglądowy kabelka oraz wyszczególniony zestaw końcówek. Ja do testów dostałem wersję 12V - zieloną. Wersja 5V jest pomarańczowa. Na tylniej stronie instrukcja obsługi w języku angielskim (szkoda, że nie ma choćby naklejki w języku polskim) przedstawiający zalety stosowania tego kabelków, przykładowe zastosowania, sposób połączenia oraz biegunowości wtyków. Sam kabel jest zapakowany w plastikowym pudełeczku wielkości płyty CD (odrobinę większy niż płyta). Co w środku?? O tym później.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
PowerWatch ma większe opakowanie od PoweredUSB, choć zachowane w podobnej stylistyce. Na froncie znalazło się zdjęcie panelu, wersja kolorystyczna (w moim przypadku czarna) oraz informację o dołączonym czytniku kart 25 w 1, oraz że jest pierwszym panelem oferującym PowerUSB.
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
|
 (kliknij aby powiększyć)
|
To, że jest to panel kontrolujący wentylatory, każdy wie :P. Na jednej z bocznych ścianek znalazły się informacje o czytniku, zaś na drugiej o złączu PowerUSB. Tylni część kartonu została zarezerwowana dla przedstawienia wyświetlanych informacji na wielo kolorowym wyświetlaczu. Szkoda, że i tutaj zabrakło jakiejkolwiek wzmianki w naszym, jakże pięknym, języku. Czas rozpakować również i panel, ale najpierw znowu wspomnijmy o kabelku.
|
|
|